Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

May 10, 2019
Jak to się zaczęło i po co to robię ?

Era bezmyślności

          "Ileż to razy w myślach osiągałem wszystko. Udało mi się tylko nie być komunistą." Cytat klasyk, zawsze śmieszy, ale dużo w nim prawdy. Przecież chyba każdemu z nas krążą po głowie myśli o rzeczach, które mógł odkryć, zacząć, zrealizować.. Niestety mało kto trafia w ten idealny moment jak Steve Jobs z iPhone'm. Zawsze podziwiałem ludzi odważnych, którzy potrafili zdecydować, że to co jest ich chwilową zajawką, stanie się ich pasją. I nie, fotograf Mateusz nie należał do tych ludzi przez dłuuugi czas.

          Każdy z nas nosi w kieszeni ten świecący prostokąt, do którego zagląda kilkadziesiąt lub kilkaset (o zgrozo!) razy dziennie. Robimy zdjęcia ceny paneli podłogowych w Castoramie, zdjęcia kotka, bo "tak słodko jeszcze nie leżał" lub obiadu, żeby zrobić smaka innym. NIESTETY, mało kto w dzisiejszych czasach traktuje aparat smartfona jako środek do tworzenia prawdziwej fotografii, fotografii jako sztuki. Tak było również ze mną. Era bezmyślności trwała długo, aż do momentu w którym niezmienny głód wiedzy zapchnął mnie w zakamarki internetu, gdzie czekała na mnie fotografia mobilna...

Oświecenie

          To było piękne - powiew świeżości, nowe spojrzenie na otaczający świat i w głowie wołanie - "dlaczego nie wpadłem na to wcześniej????". Rzecz tak oczywista, jaką może być fotografia mobilna, była dla mnie nowością, która zawładnęła mną na kilka lat. Pomogły mi w tym serwisy i fora internetowe, które już wtedy zajmowały się tą tematyką, takie jak: Grupa Mobilni wraz z ich forum, Iphone Photography School i newsletter Emila, Mobiography i jego magazyn oraz wiele innych.

          Zaczęło się czytanie, edukowanie z podstaw fotografii, przeglądanie magazynów, zestawień konkursowych, mobilnych hasztagów na Instagramie i przede wszystkim spacerowanie - kilometry spacerów bez celu, w poszukiwaniu ciekawych kadrów, po których następowały godziny testowania różnego rodzaju obróbki. Mijały tygodnie, miesiące, minęło kilka lat. Przez ten czas mogłem cieszyć się drobnymi wyróżnieniami, obecnością na kilku wystawach, itd. Nic spektakularnego, jednak dla mnie i mojego iPhone'a był to nie lada sukces. W pewnym momencie jednak fotografia mobilna przestała wystarczać.

Nowy etap

          Tak pojawił się etap fotografii lustrzankowej. Kolejny etap, kolejna zajawka i po raz kolejny - "dlaczego dopiero teraz????" :) Nowe podejście do fotografii wciągnęło na nowo i nie puszcza do dziś. 



LINK COPIED